Artykuł z czasopisma „Sportowiec” nr 3 (1104)

Dziennikarz „Sportowca” zdaje pytania dr Janowi Kwaśniewskiemu

  • Czemu zawdzięcza Juha Väätäinen swoje imponujące zwycięstwo na mistrzostwach Europy w Helsinkach w roku 1971?
  • Jak to się stało, że mizernej budowy Bikila Abebe dwukrotnie pokonał gigantów maratonu na Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie w roku 1960 i w Tokio w roku 1964?

Oto co w wyniku rozmowy napisał: 

Czy nasi sportowcy odżywiani są jeśli nie bardzo dobrze to przynajmniej dostatecznie?

Niestety poza nielicznymi wyjątkami karmieni są nieprawidłowo i od lat gorzej, niezależnie od ilości pieniędzy przeznaczonych na ten cel! Śmiem twierdzić, że właśnie złe odżywianie jest powodem wielu niepotrzebnych kryzysów formy, a co za tym idzie porażek wybitnych zawodników.

Jakie są na to dowody, jak to stwierdzić?

W prosty sposób. Przede wszystkim na podstawie budowy ciała zawodnika, rozwoju mięśni tkanki tłuszczowej, pojemności jamy brzusznej. Można też powiedzieć na podstawie tych obserwacji jak będzie przebiegała dalsza kariera sportowa.

W piłce nożnej lepsze wyniki w rundzie wiosennej będą osiągały te zespoły, których większość zawodników odżywia się w sposób zbliżony do diety typu indyjskiego, opartej głównie na węglowodanach (a więc u nas np. – moim zdaniem – ŁKS). W rundzie jesiennej natomiast te, których posiłki zbliżone są do typu lotniczego, opartej głównie na węglowodanach i tłuszczach, czyli Ruch i Wisła. Najlepsze zaś wyniki będą miały drużyny, których sposób odżywiania będzie bliski diecie optymalnej, opartej głównie na białku i tłuszczu (piłkarze RFN, Anglii)

Ciekawe, że niektórzy dobrzy zawodnicy, przechodzący ze Śląska do innych drużyn, tracą na wartości, gdy pod wpływem zmiany środowiska, ulega zmianie ich sposób odżywiania.

W wielu dyscyplinach sportu mamy świetnie zapowiadających się młodzików i juniorów, osiągających lepsze rezultaty niż młodzi zawodnicy np. ZSRR, NRD czy RFN; nasze dzieci na pływalniach biją rekordy. Nasi juniorzy niedawno wygrali w lekkiej atletyce z juniorami ZSRR w konkurencji dziewcząt i chłopców, nasi młodzi piłkarze grali nie gorzej niż piłkarze RFN. Za kilka lat te drużyny składające się z tych samych zawodników przegrają wysoko z tymi samymi zawodnikami, z którymi obecnie wygrywają, lub toczą wyrównane walki. Nasi juniorzy są juniorami tylko według wieku kalendarzowego. Biologicznie są już seniorami. Młodzież w Polsce z powodu, określonego, nieprawidłowego sposobu odżywiania dojrzewa szybciej niż młodzież z ZSRR, NRD czy RFN. Z tego względu większość dobrze się zapowiadających się sportowców nie spełnia pokładanych w nich nadziei. W znacznym stopniu przeszkadza im dalszym rozwoju opieka i „specjalne odżywianie” przeznaczone dla tych, które rokują większe nadzieje na przyszłość. Piętnaście, dwadzieścia lat temu kraj nasz był znacznie biedniejszy, a sportowcy odżywiali się w sposób gorszy według obecnie panujących poglądów niż to ma miejsce obecnie. A jednak ich sposób odżywiania był wtedy lepszy, chociaż jedzenie było tańsze i mniej smaczne. Niemniej pozwalało to na osiąganie znacznie lepszych wyników, chroniło przed kontuzjami.

Największe osiągnięcia sportowe mają obecnie zawodnicy, którzy z różnych względów odżywiają się w sposób możliwie zbliżony do optymalnego. Väätäinen zdobył złote medale na ostatnich Mistrzostwach Europy dzięki temu, że choroba żołądka zmusiła go do innego odżywiania niż stereotypowe. Zaryzykuję tu twierdzenie, że jeśli zdążył się wyleczyć, to na Igrzyskach Olimpijskich nie będzie się już liczył w walce o medale, gdyż powróci do starego sposobu odżywiania. Słabo według naszych pojęć zbudowany pasterz etiopski Biklia Abebe potrafił z łatwością i w imponującym stylu zdobyć dwa złote medale w maratonie na dwóch kolejnych igrzyskach, moim zdaniem dzięki diecie. Po awansie do stopnia kapitana, znacznym wzroście dochodów, poznaniu sposobu żywienia innych sportowców, z powodu zmiany z tych względów swego sposobu odżywiania na niekorzyść, na ostatnich igrzyskach nie odegrał żadnej roli, mimo iż w Meksyku był w wieku, w którym inni maratończycy osiągali najlepsze rezultaty. Podobnie u wielu innych sportowców – zdobyta popularność i związane z tym większe dochody powodują droższe i smaczniejsze, ale za to dużo gorsze sportowo odżywianie. U niewłaściwie odżywionych pływaków i wioślarzy rozwija się często choroba Bűrgera, u innych zawodników przeciążających kończyny dolne, a źle odżywionych w określony inny sposób, miażdżyca kończyn dolnych (hokeiści, piłkarze, biegacze).

Przy prawidłowej diecie nie ma żadnych możliwości, by człowiek mógł zachorować.

I dalej?

Możemy w krótkim czasie mieć znacznie lepszych lekkoatletów, dobre drużyny piłki nożnej, hokeja, bokserów wytrzymujących 10 rund pod warunkiem, że zaczniemy naszych sportowców odżywiać prawidłowo.

Dieta  optymalna dla sportowców zbliżona jest do diety optymalnej dla człowieka ciężko pracującego fizycznie. W pewnych dyscyplinach wskazane byłyby pewne jej modyfikacje w zależności od tego czy chcemy u zawodnika rozwinąć szybki refleks, szybkość, wytrzymałość czy siłę.

Po omówieniu zasad żywienia optymalnego dr Kwaśniewski pisze:

Szkoda, że nasi trenerzy, sportowcy i lekarze sportowi nie stosują się do starej, mądrej góralskiej śpiewki, która uczy, że własnie człowiek zjadający dużo sera jest silny. Człowiek odżywiony prawidłowo jest zawsze szczupły, ma mały brzuch, jest silny, wytrzymały, nie choruje. Jest mądrzejszy, nie starzeje się, dłużej żyje. Kontuzje są u niego rzadkie, goją się szybko i bez śladu. Jego organizm podobnie jak u zwierząt drapieżnych (mięsożernych) jest bardzo sprawny. Człowiek taki jest odporny na stresy, co pozwala mu osiągnąć jeszcze lepsze wyniki sportowe. U większości naszych sportowców trema przed startem wpływa bardzo niekorzystnie i osłabia siły zawodnika. Powód znów złe odżywianie. Podobnie bowiem reagują na stresy zwierzęta trawożerne. Radykalna zmiana diety naszych sportowców może wydatnie przyczynić się do poprawienia ich sprawności, a co za tym idzie pozwoli osiągnąć jeszcze lepsze sukcesy.